2:52-3:38.
jeszcze tylko 4 dni. przez te 4 dni chcę spać. zdecydowanie ‘Nie lubię!’ 2011.
2:52-3:38.
jeszcze tylko 4 dni. przez te 4 dni chcę spać. zdecydowanie ‘Nie lubię!’ 2011.
nienawidzenienawidzenienawidzenienawidze!
he was a sweet and tender hooligan, hooligan
and he said that he’d never, never do it again
and of course he won’t (oh, not until the next time)
pragnę opcji ‘lubię, że lubisz’
podłoga za zimna, za gorące kakao, cisza za wielka.
paranoja paranoi nie jest równa, i jeśli ktoś kiedyś coś to chyba, nauczę się znikać ze szczęścia. pani dobra rada mówi dobranoc, szuka rad dla siebie. wtorku, liczę na ciebie.
2020202020202020202020202020202020202020.
autobus nadal uważam za magiczny, nadal nieustaleniowo, nadal tylko jak z Tobą pije gingersa, nie przeszkadza mi fakt, iż moja twarz przybiera kolor włosów, nadal jesteśmy zbliżone bardzobardzo. i mimo, że teraz jest ciut kiepsko, słabo, okropnie, nienormalnie, ‘jest super’ będzie super i musi być. bo nadal lubię witaminke c, nadal mam zoo na ścianie, nadal asghighifh.
najlepszego dla najlepszej <3
‘coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe.’
take me out tonight
take me anywhere
i don’t care
i don’t care
i don’t care.
‘Powiedzmy, że był dzień, deszcz ze śniegiem, popołudnie. Powiedzmy, że była to ziemia na Księżycu albo, że księżyc w parku. Że mimo mroźnego powietrza świeciło tak od dawna wyczekiwane słońce. Powiedzmy, że ulicą szli dwaj mężczyźni, i powiedzmy, że szły dwie kobiety. Każdy mężczyzna z żebra każdej z kobiet, a każda kobieta z żebra tej drugiej. Więc szli, mężczyzna, mężczyzna, kobieta i kobieta. Jechał samochód, czerwony. Na chodnikach ciągle był jeszcze zielony śnieg a pogoda niezmiennie, mimo padającego deszczu była słoneczna i sucha. Mężczyzna złapał za rękę kobietę i stał się kobietą, ta druga podbiegła do tego drugiego i nim się stała. Powiedzmy, że jest ten sam dzień, trochę później, tak z 2 godziny. Chodnikiem idzie mężczyzna i kobieta. Zatrzymują się oboje, mimo że ona go mija. On chwyta ją za rękaw płaszcza, mimo że ona ma na sobie wiosenną sukienkę. On zostaje sam na ławce, ona tańczy wkładając mu banknot do kubeczka. On jest bogaty, ona biedna. On i kobieta. Ona i mężczyzna. Nie, nie są szczęśliwi, a przecież mogli być.’